niedziela, 31 maja 2015

Rozdział 7

-Macie go?! -wydarł się muskularny czarnoskóry mężczyzna.
-Nie szefie!
-JAK TO? Są tu najlepsi z najlepszych i nie potraficie znaleźć jednej osoby?! -krzyknął z jeszcze większą furią.
-On jest nie do namierzenia! Tylko dwóm osobą udało się to zrobić, a wie Pan ile tysięcy próbowało? Robimy wszystko co w naszej mocy, więc może Pan się zamknąć i dać nam pracować?- zwrócił się już były pracownik.
-Wylatujesz! - zrobił przerwę- dzwońcie po Sufferinga!
-Ja..k ttoo? -zająknął się przestraszony.
-Wylatujesz. Novak dzwoń po Michaela! Ruchy! -ciemnoskóry zrobił charakterystyczny ruch.
-A McLaggen?! -wykrzyczał Novaczek z drugiego końca pomieszczenia.
-Nie chce go w to mieszać, już raz prawie zabił tego sukinsyna. Dzwonisz,czy mam to za Ciebie zrobić?!
-Poluzuj gacie Mark! Już dzwonię! - odpowiedział widocznie starszy brunet.
Mężczyzna wyciągnął z tylnej kieszeni telefon, wybrał odpowiednio numer i nacisną zieloną słuchawkę, jednak nic się nie stało. Powtórzył te czynności jeszcze kilka razy. Zabrał telefon jakiemuś technikowi . lecz i tym i każdym następnym razie nie udało mu się. Zdezorientowanym wzrokiem spojrzał na swojego partnera, który teraz unosił oczy ku niebu, co ta dziewczyna wyrabia? Nie powinna się pakować w takie sprawy, nie w S.P.E.A.R . Nagle na każdym monitorze pojawił się ciąg cyfr. "Szef  (prawie) wszystkich szefów" przepisał go do swojej Lumi i zadzwonił.
-Co tak długo Weslung?
-Skończ bawić się naszymi kompami, nie dzisiaj, szukamy kogoś ważnego -odpowiedział spokojnie.
-Już go mam, dziesięć minut. A te twoje bezmózgi ile się męczą? -zapytała kpiąco kobieta.
-Trzy dni, przypomnij czemu Cię nie zatrudniłem?
-Bo Michael by Cię zabił i nie ją tylko nas! -dotarł do mężczyzny głos drugiej dziewczyny.
-Nie tylko Michael, Justin już też -powiedziała pierwsza kobieta.
-Martin przecież On chciał was zabić, kojarzysz fakty? -rzekł sarkastycznie.
-Pff! Ty o wielu rzeczach nie wiesz! Jak przyniesiemy Ci papiery to pogadamy. Pa! -głos Martin  zdradzał, że to jeszcze nie koniec.
-Cześć, chyba cześć -mruknął ciemnoskóry. Gdy chciał się rozłączyć usłyszał jeszcze: "Przejmujemy tą sprawę!" .
*** 
Około godziny trzynastej w bazie S.P.E.A.R pojawiły się dwie piękne dziewczyny.
-Kim Panie są? -zapytała brzydka kobieta w wojskowym uniformie.
-Martin i Smith. Następnym razem lepiej zapoznaj się z osobami które musisz znać - wysyczała przez zęby Ewelina.
-Trochę szacunku do wyżej postawionych -powiedziało brzydactwo.
Czerwonowłosa wkurzona wyciągnęła za paska spodni pistolet i wymierzyła kobiecie w lewe oko.
-Zadzwoń do Weslunga, albo Novaka  jeśli chcesz przeżyć ten dzień -kpina i ironiczny uśmieszek nie pasowały do tego zdania wypowiedzianego niby od niechcenia przez zielonooką.
Ludzie dookoła nawet nie przejęli się pistoletem wycelowanym w oko. Wiedzieli kim są dziewczyny, pracowali tu od dawna i byli przyzwyczajeni do ich zachowania.
-Oczzzyywiśśście -wydusiła z siebie funkcjonariuszka i wykręciła numer do Novaka.
Zza rogu wyrósł wysoki, ciemnoskóry, przystojny mężczyzna.
-Smith! Martin! Zostawcie naszą koleżankę, następnym razem przygotuje się bardziej! - zrobił przerwę w której stalowooka opuściła broń, a jakiś mężczyzna zabrał roztrzęsioną kobietę. -Chodźcie do mnie! Novaczek już czeka!
Zanim ruszyli do wielkiego biura, brunetka krzyknęła jeszcze: "Lubię Cię" do brzydkiej kobiety.
-Całkiem nieźle wyglądacie, jak tam u Michaela? -zapytał Weslung gdy kobiety weszły do pomieszczenia.
-Przechodzi przez fazę "Moja narzeczona wyszła za mąż, a ja nawet nie wiem za kogo". I dzięki -miły ton czerwonowłosej wskazywał na jej dobry humor.
-Nie jesteś zdziwiony jej wyglądem? Kim ty jesteś? -ooo! W Ewelinie włączył się tryb "zabawa".
-Sam wybierałem jej kolor włosów. Ty myślisz, że skoro nie gadała z tobą i Michaelem, to i ze mną? Fakt nie wiedziałem o McLaggenie, ale w wszystkim innym jestem dobrze poinformowany! Novaczyna też! -postawny brunet powstrzymywał się od bójki z wspólnikiem.
-Zamknij się już czarnuchu! -rzucił pół żartem, pół serio szatyn. - Fajne ciuszki, do twarzy wam z czymś a la wojsko! -zagwizdał teatralnie.
Kobiety rzeczywiście wyglądały świetnie, oby dwie postawiły na militarny i czarny. Ewelina była jeszcze wyższa niż normalnie co zapewniały jej czarne lity z ćwiekami, do nich założyła rurki i koszulę w moro.  Emilia postawiła na płaskie buty, przerobioną wojskową katanę, czarne okulary  i potargane spodnie. 
-Dzięki ponownie, a teraz przechodzimy do interesów. Dane za prowadzenie sprawy, oczywiście to wy płacicie za cały sprzęt -jasno postawiła warunki czerwona.
-A co z Justinem i Michem? -zapytał afroamerykanin z małą obawą w głosie.
-To nasza sprawa, nie będzie z nimi problemów. Ważniejsze jest kogo chcemy.
W głowie Novaczka zapaliła się lampka "Ooo nie, z tego będą kłopoty" uruchomiona przez brunetkę.
-Niech zgadnę... hymm... -Mark nie Weslung udawał, że się zastanawia. -ooo! Może Mayera?
-Tak -powiedziały chórkiem.
-Nie ma mowy! On jest nieobliczalny! -wyrwał się brunet.
-Wiemy i nic nie zmienia, chcemy go.


Zdążyłam! Jest dokładnie 23;48 jadę jutro na wycieczkę i zdążyłam zmienić cały bieg historii! Proszę o komy! To motywuje! 

2 komentarze:

  1. Zostałaś nominowana do LBA
    http://rememberprincessthatroguelovesthemost.blogspot.com/2015/06/lba.html

    OdpowiedzUsuń