piątek, 27 marca 2015

Rozdział 4

Znowu narracja pierwszoosobowa :)
Kojarzycie, że te imiona na czerwono to linki do wyglądu bohaterów? *Poprzedni rozdział i dzisiaj jeszcze reszta*
Ewelina Smith:
-Idziemy na drinka? -zapytała Emily przesłodzonym głosem.
-Hahaha! Bo ja wam pozwolę! To że nie widzieliśmy się cztery lata nie znaczy, że złagodniałem!
-Szkoda! Miałyśmy taką nadzieję, co nie Emiś?
-Ew! Nie zdradza się takich tajemnic! Ale ja na serio z tym drinkiem! Proszę! Pójdź z nami! Choć raz! Później możemy udawać, że to się nie stało! Co o tym sądzisz Ewczi?
-Świetny pomysł! To jak Michu?
-Nie ma mowy! Nie macie nawet pełnoletności! Emi ci zostało siedem miesięcy, a Ewi jedenaście! Nie zapominajcie, że jestem waszym prawnym opiekunem! -taa... wiecznie odpowiedzialny Misiek.
-No weź! Wiesz ile imprez już za nami? Ile razy skończył nam się film, ile razy obu..
-Nie kończ! -no i nie udało mi się go podpuścić! Teraz kolej Emi... jej się uda na 100%, zawsze była w takich sprawach o krok wyżej!
-Michu... wiesz... dzisiaj jest rocznica... ja muszę o tym zapomnieć... ten obraz... to jest straszne... proszę... Michael... -i jeszcze się rozpłakała! Coś czuję, że kiedyś będzie dziewczyną Bonda! Jest świetną aktorką!
-Okay... ale tylko po jednym i ani słowa opiekunom!
-Dziękujemy! Jesteś najlepszy Michu! -mówiąc to rzuciłyśmy mu się na szyję po raz piąty tego dnia.
-Ejj... jakaś dziewczyna na nas patrzy... -ściszony głos Em zwrócił moją uwagę na brunetkę w niebieskiej zwiewnej sukience i czarnym sweterku.
-Ooo! Zapomniałbym! Caroline chodź tutaj! Dziewczyny poznajcie Car, Care to Emilia i Ewelina, jestem ich prawnym opiekunem. '
-Miło poznać- powiedziała zmieszana ta cała Car. Em, jak to Em przytuliła ją szepcząc coś do ucha, zgaduję, że było to coś przerażającego bo dziewczyna zrobiła wielkie oczy, ja za to rzuciłam w jej stronę nie pewny wzrok, kiwając delikatnie głową. Emilia posłała mi porozumiewawcze spojrzenie i chytry uśmieszek.
-Caroline idziesz z nami do klubu? Pan wielce poważny się zgodził na jednego drinka! -Ems... Ona ma w tym jakiś plan, nie wiem jaki, ale wiem, że jej w tym pomogę! Jesteśmy jak siostry i musimy sobie pomagać!
-Naprawdę Mike? Pozwoliłeś? -dopytywała niebieskooka brunetka.
-Pozwoliłem, a wy- tu wskazał na mnie i Emi- lepiej uważajcie bo jeszcze zamknę was w domu na cztery spusty.
-Okay... hym... to było dziwne...
-Co się dziwisz Ew? Michu ogólnie jest dziwny!
***
-Idę zapalić, Car idziesz ze mną?
-Jasne Miki, tylko wezmę sweterek -boże jak ta kobieta mnie denerwuje! Jest taka "niewinna" i "słodka", ja bym na miejscu Michaela już dawno kopnęła ją w dupę. Emi posłała mi spojrzenie "Idź z nimi, muszę zostać trochę sama"... okay... nie wnikam... Emily jest dziwna i tego nie zmienię. Kiedy Misiek i Caroline wstawali zabrałam swoją jasno różową kurteczkę i żwawym krokiem wyszłam z nimi.
-Nie sądzisz, że to zły pomysł zostawić Emisia samego? -zagadnął czarnowłosy.
-Co ty! Nie pierwszy raz jesteśmy w klubie! Nic jej się nie stanie, a nawet jakby ktoś miał zamiar jej cokolwiek zrobić skopałaby mu dupę. Nie zapominaj, że to ty uczyłeś nas samoobrony!
-Nauczyłeś je samoobrony?! Mi nic nawet pokazać nie chciałeś! -oburzyła się ta lalunia.
-Zamknij.Się.Nie.Przerywaj.Mi,Kiedy.Rozmawiam.- wycedził przez zęby, wkurzo... nie to za mało powiedziane. Wycedził przez zęby wkurwiony Michael. O takkkkk! Teraz idealnie!
Podeszłam powoli do mojego opiekuna, przytuliłam go powoli i szepnęłam: "Też, mam jej dość, ale musimy wytrzymać". Mój tato-brat wybuchł śmiechem i zamknął mnie w "misiu". Gdy oderwaliśmy się od siebie i spojrzałam na brunetkę musiała, po prostu musiała to powiedzieć: "Zamknij tą buzie, muchy Ci wlecą!" Wróciliśmy do klubu, a w czasie w którym nas nie było kelnerka przyniosła drinki. Wzięłam z Emi po łyku i poszłyśmy potańczyć.
***
Obudziłam się z strasznym bólem głowy, zwlokłam się z łóżka, zachwiałam się na nogach i zmuszona by się nie wywrócić otworzyłam oczy. Ja pierdole gdzie ja jestem? I czemu obok mojej nogi jest wąż?! Podniosłam go powoli i na palcach przemierzałam apartament, gdy otworzyłam trzecie już dzisiaj drzwi zauważyłam śpiąca na podłodze Caroline. Położyłam jej mojego przyjaciela grzechotnika. Poczłapałam dalej próbując nie nadepnąć na szkło, widelce, ubrania, a nawet pieniądze. Weszłam do kuchni, lodówka była przewrócona, a w niej smacznie spał sobie Michu. Nabrała zimnej wody do szklanki która leżała na blacie, wylałam ją na niego i uciekłam, usłyszałam już tylko krzyk: "Kurwa!". Przeszłam przez kolejny długi korytarz, otworzyłam któreś tam drzwi i weszłam do (jak się okazało) łazienki. Teraz to z mojego gardła wypłynął krzyk: "Aaaaa! Pierwotny wampir cały goły w wannie! O boże!". "Kol" szybko otworzył oczy i kulając ledwo wyszedł z wanny, podparł się o umywalkę, obrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się zalotnie. W tym samym momencie do łazienki wbiła piękna brunetka, walnęła mężczyznę w głowę gazetą, ten od razu porwał ją w swoje objęcia i złożył na ustach soczystego buziaka.
-Wiecie, nie chcę wam przeszkadzać, ale kim wy do jasnej cholery jesteście?! -wydarłam się pretensjonalnym głosem.
-Słysząc twój krzyk wiesz, że jestem Nathaniel. To jest moja żona Justyna, piękna co nie?
-Jas...
-Aaaaaa!!! Co za popierdoleniec dał mi na głowę węża?!!! Auaaaaa! Moja głowa! -hahhaa.... Caroline! Hahaha!
-To twoja sprawka? Dobra jesteś młoda! -entuzjastyczny głos Nata, wymieszany z śmiechem Justyny rozbrzmiał w łazience. Ja tylko uśmiechnęłam się zadziornie po czym poczłapałam do salonu, gdzie siedziała roztrzęsiona Caroline i śmiejący się w niebo głosy Michu, jak tylko weszłam do stołowego Mike zaczął mnie gonić, biegaliśmy jakieś dwie minuty do póki do pokoju nie wszedł Kol i piękna Justyna.
-Stary, co ty tu robisz? -zapytał zdezorientowany Miki.
-Sam wysłałeś po mnie samolot geniuszu! Caroline ogarnij się to był tylko wąż!
-Tylko? To był wielki grzechotnik! Rozumiesz?
-Ja pierdole... Caroline... sorry ale wąż to nie jest powód do darcia się! Nie rozumiem o co Ci chodzi?! To jest MALUTKI, SŁODZIUTKI wąż! Jesteś miękka i tyle! Ja pierdole! Wychodzę! Tylko gdzie do cholery jest Emi? -no tak, jak zawsze wybuchłam! Ale tak mnie jej osoba wkurwia! Boże rzygam nią! Dobrze, że Ems tego nie widzi! Pewnie już by się na nią rzuciła! Ale... z drugiej strony... świat nie musiałby patrzeć na taką mimozę! Boże... tylko gdzie Ona jest?!
-Jaka Em? -przynajmniej Justyna jest inteligentna.
-Ja jestem Ewelina, a Em to Emilka. Naszym prawnym opiekunem jest Michu, wiecie rodzinna tragedia i tak dalej... w każdym razie nie ważne -kurde... nie wiedziałam, że potrafię wspomnieć o tym tak zimno.
-Ej... nie chcę zapeszać, ale NIC nie pamiętam! Kurwa! Ewelina! Co wy nam dosypałyście?! Pierdolę... nigdy więcej alko z małolatami!!!
-Michu! Ja nigdy niczego nikomu nie wsypałam! Nawet nie ćpałam na imprezie! Nigdy! To pewnie Em! Ona ma pociągi do takich rzeczy! Jak ją znajdziemy pewnie dowiemy się wszystkiego! Nie drzyj się nigdy więcej na mnie! Rozumiesz?! A teraz jej szukamy! Raz, dwa!
***
Michael Suffering:
Z moich ust wypłynął wrzask irytacji: "Gdzie do cholery jest Emilia?!". Nigdzie jej nie ma... ja pierdolę! Zgubiłem córko-siostrę! Ja walę, pierdolę, jebię, pieprzę! Gdzie do cholery jest moja słodka Em?!

Znowu krótko, przepraszam! Mam nadzieję, że wam się spodoba :) Zostawiajcie komentarze! Po tym jeszcze jeden rozdział w narracji pierwszoosobowej i wracamy do trójeczki :D
Trzymajcie się robaczki!
Na zawsze Wasz,
Emiś

3 komentarze:

  1. Zacznę od tego ze czasem się gubię....
    O jakich opiekunów ci chodzi ? przecież jest tam tylko Mikael....to miała być wycieczka jego i przyjaciół a ty odstawiasz jakąś kolonie....
    Jaki pierwotny wampir ? Czemu go tak nazwała ? WTF. jakby wiedziała kim jest kol, to by wiedziała że to Nath - lol
    I jak mogłaś stworzyć taką sytuacje gdzie jakiaś nieletnia widzi mojego męża całego nago...on jest mój !! xD
    Jest wiele zdań które korci mnie by zmienić.....a szczególnie to - ,,Jaka Em? -przynajmniej Justyna jest inteligentna.'' ~ a konkretnie to bym usunęła słowo "jaka"
    ale to nie ważne to twój blog.....nie powinnam się wtrącać....
    Nie wiem jak ci to grzecznie napisać ; Po co robisz taki zamęt że piszesz raz narracje 1 os. a raz 3 os. - zdecyduj się dziewczyno ! (uff obeszło się bez zbędnego słownictwa xd)
    I moje największe zażalenie : ja spędziłam ponad 2 godziny szukając babki którą miała być justa....a ty i tak dałaś własną :OOO Wiesz ile odcinków True Blood mogłabym oglądnąć w tym czasie ?? (co tam że oglądam od tego tygodnia...ale mogłabym tracić czas na coś innego) - tym mnie wkurwiłaś....
    KONIEC
    nie będę się rozpisywać iż i tak już zajeło mi to 20 minut a dużo nie napisałam.....z resztą nie chce stracic dobrego wizerunku więc też oszczędzę ci dalszych obelg (których się pozbyłam)
    Życzę weny, pomysłów, ciepełka, smacznego jajuszka i mokrego dyngusa :*
    ****
    Czy ciebie też denerwują komentarze typu : świetny, czekam nn ?? -To takie płaskie na odpierdol :| - takie moje zdanie :*

    P.S (pisze się : spacja-spacja, bo inaczej nie wygląda to estetycznie.....w zeszycie też tak się pisze, i w książkach....)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej polubiłam Eweline :) Jest takim złym aniołkiem :D Podobała mi się akcja z wężem. . . Michael w lodowce. . . Nathaniel w wannie. . ogólnie czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń