poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział 1

On czekał. Jego dziewczyna się spóźniała. A w nim gniew dosięgnął granicy bezwzględnej. Jego napięte mięśnie, zaciśnięte w kreskę usta i wzrok strzelający piorunami wskazywał, że dziewczyna będzie mieć nie małe problemy.
Ona za to biegła ile sił w nogach, miała świadomość, że się spóźnia, że On się wścieknie, że dziś zobaczy wielką ilość krwi, że najzwyczajniej w świecie oberwie...
On i Ona... tak bardzo się nienawidzący, a połączeni tak silnym uczuciem jakim jest miłość. Ich związek to toksyna... Ona się go boi, a On pragnie jedynie jej zrozumienia...
***
Siedział w swojej firmie, oglądając na małym ekranie co robi jego dziewczyna. Bał się. On... człowiek który uzbraja 90% armii świata, najzwyczajniej w świecie bał się. Każdy człowiek ma prawo do bojaźliwości, nawet tak niebezpieczny jak On.
Energicznie pisała kolejne strony powieści. Towarzyszyło jej uczucie prześladowania. Co jakiś czas słyszała łapiącą ostrość kamerę i kroki ochroniarzy za drzwiami. Żyła w zamku, jak księżniczka. Chociaż mogła wychodzić, zawsze musiała to prędzej zapowiedzieć i wziąć ze sobą ochroniarzy.
-Proszę Pani, Pan Suffering czeka -wysoka, ładna, ruda dziewczyna wparowała do gabinetu.
-Dzięki Hanna, do zobaczenia w poniedziałek!
Energicznie wstała, zabrała skórzaną kurtkę, torebkę i czarny kapelusz. Szybkim krokiem wyszła z "małej klitki" i rzuciła się ukochanemu na szyje.
-Myślałem, że będziesz na mnie zła, a tu taka miła niespodzianka!
-Na Ciebie nie da się złościć Panie S. choć jeśli proponujesz... pomyślę nad tym
-O nie, nie, nie! Tak się nie bawimy Panno B!
-A co zabronisz mi? Nie uwierzę! Proszę Pana! Ma Pan do mnie słabość!
-No to zobaczymy! A słabość do Panienki mam i nie zamierzam się z tym kryć, ale przyznajmy... Panienka też ma do mnie słabość!
-No chciałabym, ale nie mogę zaprzeczyć!
-Choć raz się za mną zgadzasz! Co to za nowość?
-No wie Pan... jeśli Pan tak bardzo chce to ja się wyprę i wyprowadzę. Wystarczy tylko słowo!
-Jak Panna może tak myśleć?
-Daje mi Pan takie sygnały... zacny jegomościu!
-Ależ o co Panience chodzi? Ja?
-Nie udawaj osoby z ograniczoną inteligencją!
-Znowu mi coś Panna zarzuca!
-Dobra koniec, argumenty mi się skończyły! Ale nie mów do mnie Panienko... brzmi to jakbym była niewinna!
-Co PANIENKA mi mówi? Przecież jest pani bardzo, bardzo, ale to bardzo niewinną osobą!
-Skoro tak uważasz... do zobaczenia w sypialni... po ślubie! 
-No chyba sobie żartujesz skarbie! 
-No raczej nie! 
-Księżniczko ni...
-Nie mów tak na mnie!
-Będę mówić jak mi się podoba! 
-Nie buforowaty sadysto! 
-Nie wąż się tak na mnie mówić! 
-Spierdalaj! 
-Zamknij się kobieto! 
-Co mi zrobisz?! 
-Nie chcesz wiedzieć! A teraz siedź cicho i zachowuj się jak na dziewczynę miliardera przyszło! 
-Pierdol się psycholu! 
-Nie.Nazywaj.Mnie.Tak! 
-Psychol! Sadysta! Wariat! POTWÓR! 
-Pożałujesz tego! 
-Jeb się!
Wybiegła z wieżowca, błyskawicznie złapała taxi i podała adres lotniska. Tym razem nigdzie nie leci, choć może... zrobi to co zawsze- zamówi lot "gdzieś", poleci tam, pozwiedza i wróci. Oczywiście w międzyczasie poderwie kogoś, może tym razem padnie na blondyna? 
*** 
-Proszę Pana! Znaleźliśmy ją!!! Jest w Tokio! 
-W końcu!! Trzy lata! Powiadomcie pilotów,  że za 60min. wylatujemy. 
-Tak jest, szefie! 
-Zostawcie mnie teraz samego! No co takiego stoicie? 
Napakowani, przystojni i inteligentni faceci szybko opuścili pomieszczenie, a w nim słychać było tylko szept
szept... prawie niemy szept... "Już pędzę kochanie... już pędzę..." 
***
-O kurna... idź do domu, w tej torbie pod łóżkiem są pieniądze. Weź je i spieprzaj! Już! Tylko pamiętaj o mnie... tylko pamiętaj... 
-O co Ci chodzi?! 
-Rób to co Ci karzę! 
-Nie! 
-Błagam zrób to! Tylko pamiętaj... pamiętaj o mnie!
W tym momencie wysocy mężczyźni złapali za ręce kobietę i szybko wprowadzili ją z tłumu. Nie siląc się na delikatność złapali ją "pod pachę", zaprowadzili do czarnego, błyszczącego Bugatti, wepchneli ją do środka, a sami ustawili się dookoła samochodu. 
-Witaj księżniczko 
-Nie.nazywaj.mnie.tak! 
-Jeśli dobrze pamiętam to ostatnio ja tak powiedziałem... a teraz stul pysk! Ukaram Cię w domu za te pieprzone trzy lata! Trzy lata! Ty wiesz co to dla mnie było?! Piekło... istne piekło...
-Dla mnie to też nie było łatwe!
-Taa?! Pocieszyłaś się jakimś blondynem! Nawet o mniej nie myślałaś! A ja?! Ja?! Szukałem Cię!!! Prawie w ogóle nie spałem! Jedyne co dawało mi przyjemność to walona siłownia! Wiesz ile czasu tam spędziłem?! 
-N...
-To było pytanie retoryczne kobieto!!!
Szybko wyszedł z samochodu i z impetem zamknął drzwi. 
***
Kopnał, uderzał, bił. Ona zwijała się z bólu. Krew spływała na podłogę. Nie krzyczała, nie płakała, nie czuła nic. No może oprócz tej miłości, którą go darzy. Kochała go gdy jedli kolacje, kochała go gdy do niej mówił, gdy krzyczał, gdy ją bił. Zawsze była gotowa wypowiedzieć te słowa, a on? Co o nim można powiedzieć? Że zapomniał i tyle w temacie. 


Wiem że krótko, ale usuwało mi się dwa razy :/ jednak może jest warte koma czy czegoś :) Jeśli jeszcze nie widzieliście zwiastunu to gorąco zapraszam :) link macie w zakładkach :) 

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział :D Obserwuję. Ten związek nie ma dla mnie sensu xd Ona go kocha, a on po prostu ja biję. Ona ucieka, pociesza się blondynem, a potem wraca i kocha go nadal, pomimo, że on ją tak traktuję. Spodobało mi się to opowiadanie :D Dlatego obserwuję ;)
    http://wolfs-queen.blogspot.com Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń